Uformowany obraz
Uformowanym obrazem, można by się pieścić, stawać się doń podobną, a przez to doznawać pewnej ulgi. Twarz ta musi mieć niewypowiedziany czar i już przez to samo dawać ulgę. Ma być odzwierciedleniem wnętrza. Pojęcie wnętrza trudno także stworzyć, oparcie wszakże znajduję w zasłyszanych kiedyś od owego mężozyzny słowach, że psychicznie pod wielu względami jesteśmy do siebie podobne. To busola, według której mogłam się kierować. Stwarzam zatem i precyzuję, nie tyle rozumowaniem, ile wyczuciem, ideał kobiecości, który chciałabym dosięgnąć i identyfikuję ten ideał z nieznaną dziewczyną. Stają mi się jednym. Tęsknota za udoskonaleniem własnej duszy staje się tęsknotą za zetknięciem się z duszą tamtej. Tak jakby udoskonalenie miało przyjść przez nią. W jej domniemanej przedziwnej dobroci, subtelności i słodyczy znajduję dla siebie ulgę, a jednocześnie żal, że nie jestem taka jak ona, i ból, że jestem pariasem wobec jej arystokratycznej duszy.
Podobne strony: leczenie depresji Praca Wrocław finishparkiet warszawa Wychowanie a społeczeństwo i nie tylko.