Miłość pedagogiczna
Mówiąc poprzednio o miłości pedagogicznej starszych skierowanej ku młodszym zaznaczyliśmy, że nie tak łatwe jest odszukiwanie jej w rzeczywistości. Z naszych poprzednich uwag zdaje się wynikać, iż łatwiejsze nieświadomie. Pewne styczne wrodzonego podłoża ułatwiały ten proces. Przeistaczały się właśnie moje pojęcia i krystalizowały zainteresowania, które szły po linii jego pojęć i zainteresowań, stawały się wszakże tak moimi, iż uważałam, że nie wzięłam ich od niego, ale że spotkanie z nim pomogło tylko do ujęcia w pewną formę tego, co było we mnie płynne, nieuświadomione, niesprecyzowane. Co więcej: broniłam się przed myślą, że przyjmuję coś od drugiego, że swoje "ja" zabarwiam cudzą psychiką; ze wszystkich sił chciałam zachować swoją indywidualność... Mimo wszystko wpływowi uległam, starając się ciągle o ukrycie tego faktu przed oczyma otoczenia i walcząc o utrzymanie swej indywidualności. ...Podziw dla niego wzrastał - powstało wówczas przeświadczenie, że uczucie to jest miłością.
Podobne strony: gliwice opony Tanie okna Rzeszów Czytniki kodów kreskowych Wychowanie a społeczeństwo i nie tylko.